środa, 5 listopada 2014

Pomysł na siebie

Obecność w mediach społecznościowych wielokrotnie oceniana jest przez pryzmat autokreacji.
Obok nieskończonych dyskusji "dziennikarze vs. blogerzy" w modzie jest jeszcze "prawdziwy vs. nieprawdziwy" - i to wg mnie złe postrzeganie.


fot. twitter.com/therealbanksy

Regulujesz: autentyzm czy iluzja? 
W erze mediów społecznościowych płynnym ruchem regulujemy postrzeganie naszej aktywności. 
Chodzi o to, na ile chcemy być w nich odbierani poważnie, na ile żartobliwie. Może pół na pół?
Gdy żartujesz, to raczej nie chcesz być odbierany poważnie. I odwrotnie.
Jednak miej na uwadze, że sieć pozostawia także komfort Twoim odbiorcom... Mogą odebrać Cię mylnie przez pryzmat własnego nastroju, lub Twoich wcześniejszych nastrojów.
Po latach spędzania czasu w mediach społecznościowych wiem jedno... Nie warto liczyć na dystans odbiorców. 

Warto za to ufać samemu sobie; słuchać własnego głosu wewnętrznego. I nie postępować wbrew temu, co nam dyktuje. 

Organicznie wolności jednostki
Polska blogosfera jest iluzorycznie wolna. Tak, jak każdy z nas. Naprawdę jesteśmy zniewoleni swoimi nawykami, pracą, kredytami... Mamy XXI wiek, ale po prostu zmieniła się forma niewolnictwa. 
Akurat blogosfera wyrwała się spod wszelkich ograniczeń. Część z nas bloguje, bo to uwalnia myśli z klatki codzienności.
W krótkim czasie "zobowiązania" mogą zamienić się w "zniewolenie". Wówczas szukanie alternatywnych dróg jest szczególną umiejętnością. 

Nie każdy z nas ma samorodny talent do urozmaicania sobie życia. Ci, którzy go nie posiadają szybko doświadczają stagnacji.
TOP bloger może wpaść w pułapkę statystyk i konieczności pisania. Gdy czuje się do czegoś zmuszony - to oznaka braku wolności. Wówczas jakość pikuje. Gorzej, gdy rozbije się o wrażliwość stałych czytelników bloga.


Pomysł na siebie
Wg mnie najbardziej charyzmatyczny polski bloger - Kominek - na minionym Blog Forum Gdańsk powiedział, że ceni święty spokój. Dlatego każe swoim moderatorkom wycinać wszystkie krytyczne komentarze. Dodał, że nie rozróżnia krytyki na konstruktywną i niekonstruktywną. Po prostu krytyka go razi i eliminuje ją ze swojego życia. 
I wiesz, co? Dopiero wtedy zrozumiałem, na czym polega jego fenomen. To unikatowe postrzeganie wolności. Brak konieczności zadowalania innych; chęć pełnego zadowolenia TYLKO siebie.
Powiedzieć w tych czasach, że ma się krytykę - i krytyków - oraz hejting - i hejterów - w nosie jest niczym... Liczy się moc czynu. Hejterzy i krytycy nie mogą zostać wyproszeni z przestrzeni Kominka, bo zwyczajnie nie są do niej zapraszani.


Pełna wypowiedz Tomka "Kominka" Tomczyka.

Z teorią w/w blogera jest trochę jak z ubiorem - każdy nosi to, co lubi. W kwestii blogerskiej wolności słowa nie funkcjonuje żaden dress code. Jak chociażby w świecie dziennikarskim.
Też mam pewne nawyki w sieci. Nie jest może tak, że krytyką się nie przejmuję. Najbardziej doceniam ludzi, którzy swoje zdanie wyrażają konkretnie. Czyli do mnie, bo to ja jestem odbiorcą. Nie tworzą teatrzyku z moich wad, pisząc o nich publicznie. Ludzie konkretni komunikują się konkretnie. Tylko ludzie niespełnieni mają braki - zwłaszcza - w komunikacji. Potrzeba umniejszenia komuś często rekompensuje własne ubytki. To taka remineralizacja ich skorupy. Zniszczonej doświadczeniami, nerwami, biedą i frustracją... Uwielbiam moment, w którym ktoś pisze mi prywatną wiadomość i punktuje merytorycznie. Podejmuję wtedy dialog - nie rękawice. 

Jednak my - blogerzy - też mamy kruche skorupy. Z odpornością na krytykę bliżej nam do cienkiej skorupki ślimaka, niż potężnego pancerza żółwia. Tak jest prawda i świetnie zdajemy sobie z tego sprawę. Dlatego strategia (pomysł na siebie) Kominka jest skuteczna. To przede wszystkim świadomość siebie. Cenny atut, nie wada.

Moje nawyki także są odbierane jako kontrowersyjne. Są ludzie, którzy to, co dla mnie wartościowe - to moje "wino", którym się upijam - za wszelką cenę zamienią w wodę.
Mówią mi, że jestem bez smaku, że jest mnie wszędzie pełno. 

Ostatnio dużo tweetuję. Robię to dla zaangażowania innych; nie tworzę galerii własnych myśli, bo mi na tym nie zależy. Chcę angażować. I tylko angażować.
Zatem co robię z tweetami, które w ciągu pół godziny nie poruszą nikogo?


Kasuję. 
A dla wielu usunięcie czegoś jest automatycznie jednym z przestępstw w mediach społecznościowych. Jednak to moja wolność, mój Twitter i moje zbrodnie.
Mam w nosie tych, którzy wiedzą lepiej, jak powinienem żyć. Mam w nosie tropiących mnie e-policjantów drogówki myślących, że są co najmniej oddziałem CSI.
Analogicznie działam na Facebooku. Nie ma reakcji = nie ma treści.
Potem przychodzi tzw. Specjalista ds. Social Mediów i wali we mnie pociskiem z kalibrem "cenzura". Muszę rozczarować wszystkich swoich "krytyków"... Jestem wtedy kuloodporny. 

Nic nie cenzuruję. Bo i ciężko jest ograniczyć dyskusje, których... nie było.

Przestań być więźniem swojego umysłu.
fot. twitter.com/therealbanksy
Arogancja, nonszalancja...
Nasze wady mogą być zaletami w mediach społecznościowych. Wspominam Ci często, że tego typu media pełne są paradoksów. Dlaczego?
Bo są zbudowane z nas... Jacy jesteśmy - wiemy tylko my. Społeczeństwo zna moc szczerości. Jednak ona nie blokuje tego, by stale mówić źle o nieobecnych...
Wiemy, jaka istotne są wartości, ale ciężko jest iść przez życie w zgodzie z nimi wszystkimi. To paradoksy.
I to jest najpiękniejszy z nich! Jednak czym tu się zachwycamy? "Wolnoć Tomku w swoim domku!" 

Tyle, że dla nas - influencerów - dom ten jest niemal z każdej strony przezroczysty. Dalej to my decydujemy kogo do niego zapraszamy i kogo z niego wypraszamy! I to w dogodnym dla nas czasie. 
Czy wyjdziemy wtedy na aroganta, czy prezentujemy nonszalancką postawę - to nasza sprawa. Nie musimy wysłuchiwać żartów, które nas nie śmieszą. Nie musimy być tam, gdzie nie chcemy. Nic nie musimy.
Bo blog to nasz internetowy dom. 

Jednak dla własnego bezpieczeństwa warto jest zaktualizować złotą zasadę "nie nie musimy" o "ale myślmy o konsekwencjach".

  • przejmujmy się tylko tymi, którymi warto się przejmować,
  • nie marnujmy czasu na nieistotne kwestie głoszone przez nieistotnych ludzi,
  • nie dajmy się sprowokować tanimi trikami będącymi rozrywką innych.


Mikołaj Nowak