sobota, 15 listopada 2014

Manifest twórcy

Jesteśmy w sieci. To przestrzeń, w której każdy coś tworzy, ale nie wszystko jest sztuką.
Treści są obrazem nas: naszej kreatywności, usposobienia, poczucia humoru i nastawienia. Problem zaczyna się wtedy, gdy uzmysłowimy sobie, że jesteśmy artystami...


* Na początek ćwiczenie. Zamknij oczy i powiedz "ARTYSTA" - kogo widzisz? *


Otwórz oczy: sztuka dla sztuki
Zauważyłem, że społeczeństwo interpretuje definicje tak, jak mu wygodnie. Jednak definicje nie są elastycznie, nie można ich modelować wedle "widzimisię".

Definicja sztuki jest niezmienna:

Sztuka, jest częścią dorobku kulturowego cywilizacji, manifestującą się poprzez utwory, w tym dzieła artystyczne.
Choć od dekad budzi spory. O to, czy powinna istnieć...

I chociażby dlatego każdy twórca sieciowy (Bloger, Vloger, YouTuber, itd.) może czuć się artystą. Pytanie tylko: czy zasługuje na to, by nim być?

"Dorobek kulturowy cywilizacji"
Jeżeli robisz coś, co niesie się i odciska piętno - należy Ci się szacunek. Wówczas nie musisz nazywać się artystą, bo określą Cię nim ludzie.
Jeżeli jednak tworzysz treści rutynowo, nie wkładasz w nie serca, to przykro mi. Nie wystarczy produkować, bo w sztuce nigdy nie chodzi o ilość. Jednak jakość to w tej kwestii także pojęcie zależne i regulowane percepcją. 


Wystawa Darka Pali, jednego z moich ulubionych polskich artystów i przyjaciela 
Wolno mi wszystko, jestem artystą
Minione lato było wspaniałe. Ciepłe, sympatyczne. Dostałem zaproszenie na jakąś galę. Na plakietce zostało napisane "Dziennikarz". Pobrałem identyfikator i wszedłem do modnego warszawskiego klubu. Wnętrze mieniło się od ciepłych świateł i uśmiechniętych ludzi. 
Co chwilę mijał mnie ktoś, kto na plakietce miał napisane "Artysta". Problem w tym, że ja tych osób wcale nie kojarzyłem!
Towarzyszył mi kolega, znany redaktor z portalu rozpisującego się o branży mediowej. Bardzo zorientowany w sytuacji.

- no nie znasz? Przecież to ta celebrytka z reklam!
- tego też nie znasz? On się pokazuje z tą gwiazdą serialu!

- nie kojarzysz jej? Zasłynęła pokazując pośladki na imprezie Playboya.

Nie, nie znam. I raczej znać nie chcę. A już na pewno dziwi mnie to, że tacy ludzie - celebryci - noszą plakietki z rzucającym się w oczy napisem "Artysta".

W klubie zrobiło się tłoczno i duszno. Nawet najlepsze make-up'y tego nie znoszą. Po części oficjalnej otwarto open bar. Ten moment zawsze weryfikuje, po co ludzie tak naprawdę przychodzą na takie imprezy. Wyścig do baru! Whisky za darmo!
Czekamy w kolejce. Kulturalnie. Stoimy długo, duszno. W głowie dźwięczą niekulturalne słowa.


Nagle wyłania się piękna postać. Fakt, świetne nogi, doskonale uszyta sukienka. Opalona skóra, doskonały make-up. I ten roszczeniowy ton... 
"Proszę mnie przepuścić! Mam chyba napisane, że jestem artystką, prawda?!"
Oh, VIP. 

Gwóźdź programu - pokaz żenady. Uwielbiamy ten moment. Pytam się mojego towarzysza, jaką sztukę uprawia ta odważna dama. Może jest modelką? Może sławną piosenkarką?
On się śmieje i odpowiada mi, że nie - po prostu kiedyś zasłynęła z pokazania "czegoś" i zyskała sympatię fotoreporterów. Więc kontynuuję zdziwiony - od kiedy to paparazzi - selekcjonują i decydują o tym, kto jest artystą, a kto nie?
- on mi na to, że nic nie rozumiem i to nie mój świat. Faktycznie. Stwierdzam to z dumą.
Jakkolwiek kuriozalnie to zabrzmi - pani uzurpuje sobie prawo do bycia artystką. 


Wzięliśmy (a raczej pobraliśmy...) darmowe drinki, choć wolałbym zapłacić, by nie marnować czasu... Takiej opcji nie było. All inclusive bez wyjazdu. Przedzierając się przez duchotę wyszliśmy na dwór.
"Powietrze!" - tak mało nam do szczęścia brakowało. 


Na placu było kilkadziesiąt osób. Większość paliła papierosy. W ustach celebrytki promującej zdrowy tryb życia wyglądają ciekawie. Dostrzegłem pewną postać w cieniu. Zauważyłem kontury na uboczu, gdyż pokazały je flesze z aparatów wspomnianych tu panów. Do ścianki była kolejka. Malowali się nawet panowie. Nikogo tam to nie dziwi. Każdy "jak malowany!" 
Podszedłem bliżej. Troszkę wyglądało to, jakbym skradał się. Jak pies do jeża.
Zerkam, a tam jedna z najpopularniejszych polskich dziennikarek i prezenterek. Prawie 30 lat na wizji. Niesamowity warsztat i doświadczenie. Klasa i styl. Stoi na uboczu, sama.
Nie zajmuje miejsca w kolejce - na tej "gali kolejek", nie zależny jej na tym. Jednak nie wzbudza sensacji. Papierowe marionetki show-businessu zakrzyczały takich ludzi talentem do afiszowania się. Pytanie tylko, czy to też sztuka?


Odciskają piętno? Odciskają.
Mają wkład w kulturę? Mają. Codziennie dostarczają ludziom tematów do rozmowy. 
Pytanie: czy zapychanie ludziom czasu na - w większości - tematy nic nie wnoszące do życia, to sztuka?

Może problem jest we mnie? Może dla mnie artyści to: Chopin, Szymborska, Streep i SinatraMoże to kwestia priorytetów, albo ich braku?
Ludzie, których utwory / role rozbudzają zmysły. Napawają refleksją, wyciszają, lub krzyczą, gdy trzeba.

Twórcy sieciowi lubią mówić o sobie "jesteśmy artystami". To manifest.
Pytanie, czy w tych czasach to jeszcze nobilitacja, czy już potwarz?

Wiem jedno. Prawdziwi artyści nie umierają nigdy.


Mikołaj Nowak


PS. napisz mi w komentarzu, kto wg Ciebie jest artystą. Dziękuję.