sobota, 15 listopada 2014

Halo, o co afera?

Kiedyś skontaktował się ze mną Onet i zaproponował pisanie u nich. Chodziło o blog. Proponowano mi przeniesienie go, na ciekawych warunkach. Powiedziałem, że się zastanowię i wrócę, ale zapomniałem o sprawie. Pisanie książki, artykułów, praca w redakcji... trochę tego sporo. Sprawa umknęła i rozmyła się.

Bloger blogerowi wilkiem
Natomiast autor bloga Halo Ziemia taką propozycję przyjął. I szybko spotkał się z mową nienawiści w sieci.
Bo krytyką nie można nazwać zarzutów kierowanych w stronę Konrada Kruczkowskiego.
Krytyką nie można nazwać ataków personalnych tylko dlatego, że zwiększy mu się zasięg.
Pewien bloger, którego oczywiście tu nie wymienię, w bardzo nieelegancki sposób wyraził swoje zdanie o decyzji autora 'Halo Ziemia'. Padły mocne słowa oraz posądzenie o porzucenie jakości na rzecz komercji. A ja się pytam: co mu do tego?

Pisanie w strukturach portalu horyzontalnego to nic złego. To po prostu nowe - większe - możliwości dla blogera, któremu nieobcy jest rozwój osobisty.
Złość... to bardzo zły sterownik. Nienawiść - jeszcze gorszy.
Wściekają się fani, gdy ich ukochany zespół zmieni styl muzyczny.
Jednak nie rozumiem motywu ataku na Konrada. Jest to ewidentnie motyw prześladowczy; dodatkowo napastnik otwarcie via blog przyznaje się do prześladowania Kruczkowskiego! Krok po kroku opisuje swoje intencje i spotykające go rozczarowanie.

Strasznie smutna jest ta historia

Z jednej strony widzimy człowieka rozpaczliwie szukającego atencji - z drugiej osoby, które atakuje. Komu bardziej współczuć?
Co do niechcianych gestów i narzucania się:
pomagałem kiedyś policji w przypadkach, które zaczynały się właśnie od takich historii. Chodziło o ludzi, którzy nie są w stanie zaakceptować odrzucenia. Przywierało to bardzo różne formy, ale nigdy nie było czymś pozytywnym dla nękanych. 

Reasumując: nie ma nic złego w pisaniu dla Onetu!
To uznana i ceniona marka wśród wydawców internetowych. To olbrzymie medium. To gwarant dotarcia do szerokiej grupy odbiorców!
Nie dajcie się zwieść czytając emocjonalny terror, który jest zwyczajnym hejtingiem. 

Kibicuję Konradowi, choć zdarzało nam się w przeszłości sprzeczać :-) Jednak nigdy w ordynarny sposób. Zawsze z zachowaniem elementarnych zasad kultury. A sieciowym zadymiarzom stanowczo odradzam dewastowanie wizerunku innych ludzi. 
Może to mieć poważne konsekwencje. 
Słowa to zawsze tylko słowa. Umiejętne ich formowanie to dar. Jednak u rozdrażnionych ludzi zamieniają się w broń. Wysyłacie mi wiele wiadomości w tym temacie. Prosicie o opinię i poradę. Jednak mogę Was tylko poprosić byście byli "kuloodporni". Byście nie promowali zjawisk, które uznajecie za patologiczne. Są ludzie, którzy rozbłyskują jasnym, acz krótkotrwałym płomieniem.
Nie nagradzajcie uwagą ludzi, z którymi consensus jest niemożliwy.
Gdy mali blogerzy próbują wybić się szkalując dużych, to wiedz, że w przyrodzie ma to swoją definicję. Pasożyt. 


Konrad, pisz, gdzie chcesz! 
Mnie najbardziej irytuje fakt, że osoby, które twierdzą, że są tak blisko Boga gwałcą zasadę "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe".
Niech Konrad pisze dla Onetu. Niech nawet założy drugiego bloga "Halo Onet" - to jego sprawa i jego prawo. Czytelnicy go ocenią i podejmą decyzję. 

A niesfornym blogerom odradzam demolkę sieciową i budowanie popularności kosztem innych. 
Straszną hipokryzją jest krzyczeć do ludzi "jestem wolnym człowiekiem!", a próbować ograniczyć tę wolność innym... Piszecie, gdzie chcecie. Dobry tekst obroni się zawsze i wszędzie. 


fot. REUTERS/Toby Melville

Ściskam!

Mikołaj

PS. na koniec piękny cytat, który usłyszałem w filmie "Bogowie": 
Polak Polakowi nawet porażki zazdrości.