poniedziałek, 15 września 2014

Smak i zapach wspomnień z dzieciństwa. Umiesz je zatrzymać?

Choć za moment będę miał trzydzieści lat to brakuje mi pewnych detali z dzieciństwa.
Mam spory problem z tym, że wspomnienia same się wymazują. 

Czasami zawieszam się, bo nagle uaktywni mi się jedno z nich.
Potrafię iść ulicą i stanąć. Nagle czuję impuls. Zamykam oczy i trzymam obraz w głowie jak na smyczy. By tylko nie uciekł poza kontrolowany obszar.
Dzieje się tak dlatego, że wszedłem w jakiś nowy etap. Całkowicie nieznany.
Przestałem ze szczegółami wspominać to, na czym najbardziej mi zależy.
Zacząłem zapominać...
Najgorzej jest czegoś nie pamiętać. Niektóre ze wspomnień w mojej głowie wyglądają już jak porwany film. Naprawdę szkoda, że pamięci nie można poddać cyfrowej obróbce. 


Zapach
Gdy się golę przypomina mi się zapach pianki do golenia ojca. A raczej całego tego procesu. Zazwyczaj stałem przed łazienką i podglądałem to co on robi.
Krok po kroku: krem do golenia Wars, pędzel ze szczególnym brązowym odcieniem włosia. 

Trochę wody... Czasami spoglądał na mnie i się uśmiechał delikatnie. Na szczęście do dziś pamiętam w całości jego słowa "kiedyś też tak będziesz robił".
W powietrzu unosiła się woń kosmetyku. Szczególna. Absolutnie nie do pomylenia z żadną inną.

Nagle wspomnienie to przerywa niecierpliwe - "już?!". A, tak. Już.
Przecież nie mieszkam sam. Od trzech minut stoję z maszynką w ręku i nie robię nic poza surfowaniem w mojej pamięci. 


Smak
Zawsze był dla mnie mniej istotny niż zapach. Z pewnością kucharz ze mnie żaden.
Jednak czasem poczuję coś co przypomina mi rzeczywistość wokół sprzed ponad 25 lat.
Smak świeżej bułki posmarowanej prawdziwym masłem. Smak oranżady lub napoju "Ptyś". Smak wody "Mazowszanka" i mleka ze szklanej butelki. Obwarzanek, lizaka, naleśników, śmietany... Choć temu wszystkiemu bliżej do doskonałej kopii to znów umysł się zawiesza, ja zamykam oczy i wspominam. Krok po kroku, obraz po obrazie... Klatka po klatce. Jak na montażu w stacji. Tym co irytuje mnie najbardziej są uciekające fragmenty. Absolutnie nie mogę ich dogonić. Nigdy.
Nie mam też wpływu na to co i kiedy mi się przypomni. Kiedyś wspominałem na zawołanie; dziś mam natłok myśli. Teraźniejszość jest bardzo obciążająca. Rzeczywistość przytłaczająca i bezlitosna. Pracuję w newsach i muszę liczyć się z tym, że przyswajam znacznie więcej informacji od innych. Może to działa jak trening umysłu? Oby.


Gesty i miejsca
Konkretne gesty kojarzą mi się z pewnymi miejscami. To schematy. Są jak matematyczne równania. Gdy zobaczę pana podającego watę cukrową kilkuletniemu chłopcu to od razu przenoszę się w czasie na teren warszawskiego ZOO. Pewnie do jakiegoś roku 1987.
Gdy widzę ludzi pijących kawę z filiżanek to wspominam rodziców. Razem. 
Codziennie rano parzyli kawę i popijali ją czytając gazety. Łyk za łykiem, strona za stroną. 
Nie było żadnego pędu, wstawania na ostatnią chwilę i porannej histerii.
Nie było konfliktów o łazienkę i presji czasu. To absolutnie nie istniało. Mieliśmy ponad godzinę na to, żeby spędzić ten czas razem. Właściwie to my byliśmy dla siebie jak kawa. 

Zazwyczaj spędzałem ten czas w moim pokoju nieporadnie próbując się ubrać.
Ale zapach kawy szczelnie wypełniał każdy kąt. Wtedy go ignorowałem, dziś działa jak sole trzeźwiące. 


Nie wiem co się dzieje. Te wszystkie wspomnienia bledną. Są nadpisywane nowymi? Tak to działa? Najgorsze jest to, że nie mam gwarancji, czy z takim sentymentem będę wspominał to co dziś za kolejnych prawie trzydzieści lat.
Kreujemy siebie i realizujemy. Budujemy mapę wspomnień.
Jednak to dzieciństwo jest tym obszarem, który za wszelką cenę chciałbym zatrzymać. 

A on niknie.

Czasami nie chcę nadpisywać.
Uczę się codziennie redukować informacje napływające do mnie via Social Media. 
Ograniczam kontakty z narzekającymi ludźmi i pesymistami.
Staram się nie spędzać czasu bezproduktywnie. I nic.
Akcje zastąpiły interakcje. Ludzie częściej chcą o czymś zapomnieć niż pamiętać.


Czasami czuję się tak, jakby co jakiś czas przychodził do mnie strażnik czasu i mówił "pora na to i to wspomnienie".
I zawsze, gdy chcę mu dać w mordę to znika. Z nowym łupem. 


Mikołaj Nowak


Obrazek Darka Pali na dziś: mewy.
Ale dla mnie to też fragmenty.