czwartek, 21 sierpnia 2014

#Splash, czyli sieć zalana wyzwaniami

W mediach społecznościowych przyzwyczailiśmy się już do potoku słów. Dyskusje różnej jakości, emocje, sieciowa nienawiść - wszystko zamknięte w słowach.


Wirtualna moc realnych gestów
Selfie, Harlem Shake, foodporn, parówki czy nogi?
Zdaje się, że ojcem wszelkich trendów sieciowych prowokowanych w "realu" jest Flash Mob. Moda na sieciowe wariacje zazwyczaj nie trwa dłużej niż dwa miesiące. Jednak najnowsza przetrwa znacznie dłużej.
Darek Pala - basen
Od pewnego czasu sieć dosłownie zalana jest nowym zjawiskiem: #splash.
Oblewająca się wodą osoba nominuje inne do tego samego. Splash różni się formułą.
W sieci mamy mnóstwo różnych odmian: ludzi wskakujących do basenów, polewających się wodą z węża ogrodowego lub po prostu z miski. Jeżeli nominowany nie obleje się w ciągu 24 godzin - stawia np. kolację. Jedni biorą w tym udział, drudzy potępiają. Ale jedno jest pewne: obok splasha nie da się przejść obojętnie...
Splash ewoluuje... charytatywnie
Okazuje się, że w tym wszystkim nie chodzi tylko o rozrywkę. To też dobry sposób, by zwrócić uwagę świata na problem z ALS, czyli stwardnieniem zanikowym bocznym. To ciężka i nieuleczalna choroba.
Prawdziwy przełom nastąpił, gdy twórca Facebooka Mark Zuckerberg nominował Billa Gates'a. Ten w niecałe 24 godziny stworzył specjalną konstrukcję i świetnie zmontowany film. Przypadek?
Cała akcja z pewnością była reżyserowana, ale to nie ma znaczenia. Nastąpił efekt domina; w ślad za biznesmenami poszli celebryci.

Akcja #ALSIceBucketChallenge  ewoluowała dość chłodno...
Chodzi w niej o to, żeby dodać jak najwięcej lodu do wody. I zmoczyć się. Najlepiej do suchej nitki.  Potem nominować kolejnych, którzy - jeżeli tego nie zrobią - muszą wpłacić określoną sumę na konto fundacji.
Długo gwiazd namawiać nie trzeba, więc odpowiedzieli już m.in. Gwen Stefani, Robert Downey Jr., Justin Bieber (nominował m.in. Baracka Obamę i wszystkich swoich fanów, czym wywołał histerię w sieci), Aston Kutcher, Jessica Alba, Jennifer Lopez, Ricky Martin i wielu innych.Słowem: USA oszalały. Niektóre ze sław prześcigają się w pomysłach i kreacjach, inne po prostu oblewają się wodą z wiadra. Za co w sieci są wychwalane i krytykowane...
Potrzebny kubeł zimnej wody...?
#IceBucketChallenge nie każdemu przypadł do gustu. Akcja jest infantylna, ale skuteczna.  Dodatkowo świetnie można się na niej wypromować; w końcu jest zorganizowana w szczytnym celu. Już nie jest to tylko zjawisko wakacyjno - rozrywkowe.
Ale ma wielu przeciwników. Są tacy, którzy twierdzą, że trzeba być niespełna rozumu, by oblewać siebie, nagrywać to i chwalić się w sieci. Ciężko jednak wylać kubeł zimnej wody na głowę komuś, kto wylewa go sobie sam...
Jeżeli nikomu nie dzieje się krzywda to na co narzekać? Jeden z portali opublikował opinię psychologa, który łączy #splash z zaburzeniem psychicznym, narcyzmem i egocentryzmem. Doprawdy?  Pospolite ruszenie określane jako #JedzJabłka także jest zaburzeniem? Dojrzeliśmy do tego, że wirtualne akcje mają realną moc.
Oczywiste jest, że nie tylko ludzie cierpiący na ALS wymagają troski i opieki. Świat pełen jest zła i cierpienia, na które warto zwrócić wreszcie uwagę.  Problem ten dotyczy także miejsc, w których woda jest na wagę złota, a internet jeszcze długo nie dotrze.
Mikołaj Nowak