piątek, 1 sierpnia 2014

Krew Powstańców nie została przelana na darmo!

Od lat trwają spory o sensowność wybuchu Powstania Warszawskiego.

Spierają się historycy, a ich czytelnicy przerzucają się w sieci tonami argumentów. Mam wrażenie, że wojny sieciowe są współczesnym odzwierciedleniem dawnych konfliktów. Dziś nie przelewamy już krwi, a megabajty negatywnych emocji czynią życie nieciekawym i pełnym obaw. Te wszystkie kłótnie o nic są czymś, co zabija powoli. To nasza własna odmiana heroiny.


fot. Darek Pala PAINTings

Widzę sens w każdym powstaniu

Najpewniej ktoś z Was uświadomi mnie, że nie jestem historykiem. Ktoś inny napisze, że to tylko moje subiektywne wnioski. Chcecie polemizować z felietonem? Proszę bardzo. Ja chcę polemizować. Piotr Zychowicz dla Wirtualnej Polski pisze:
Niestety cała polska krew przelana w Powstaniu Warszawskim została przelana na darmo.
Oczywiście nie jest argumentem to, że urodziłem się w Warszawie akurat pierwszego sierpnia. Akurat dziś, ale prawie trzydzieści lat temu. Akurat ja. Zanim ktoś posądzi mnie o "wyrywanie zdań z kontekstu", co jest dość modne nie tylko w sieci, proszę - oto link do pełnej publikacji.
Autor tego - według mnie dość odważnego - zdania opisuje, dlaczego zryw zwany Powstaniem Warszawskim nie miał sensu. I był nieodpowiedzialny. I krew poszła na darmo. 

Otóż nie poszła! Nie wolno nam nawet przez chwilę w to wątpić. Szczególnie, gdy słuchamy poruszających słów gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, który ledwo stojąc na nogach, dumnie salutuje i mówi:

Jesteśmy teraz w ukochanej Warszawie. Odbudowanej tak wspaniale. Czy my, wychodząc z powstania, mogliśmy marzyć, że ta Warszawa powstanie z gruzów?
Wiem, że sceptyków to nie przekona, ale chwilę później, na oczach rodaków, przed Prezydentem RP i delegacjami padają słowa:
Mimo klęski, mimo porażki - mamy zwycięstwo. Zwycięstwo dlatego, że etos, ideały żołnierzy Armii Krajowej przetrwały przez wszystkie pokolenia. Solidarność zdobyła wolność bez walki 
I dziwi mnie, że co roku na kilka dni przed rocznicą Powstania Warszawskiego znów ktoś decyduje się publikować artykuły, w których podważa sensowność zrywu. Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę dramatu ludzi w tamtych czasach?

Gen. Ścibor-Rylski dodał:
Nie ma gorszej rzeczy niż utrata wolności

Nie widzę sensu w sieciowych bataliach

Czytając komentarze pod wspominanymi artykułami, mam wrażenie, że wolności mamy aż za wiele... W sieci jest stanowczo za dużo wojowników z drewnianymi mieczami. Ich zadaniem jest destabilizacja poprzez zwiększanie temperatury dyskusji. Kosztem innych.

Być może Powstanie Warszawskie było skazane na klęskę. Być może ktoś wiedział o tym od początku. Ale jestem pewny, że przyczyniło się - na arenie międzynarodowej - do postrzegania Polaków jako honorowych i walecznych. Jako tych, którzy desperacko potrafią bronić wolności i Ojczyzny. Do ostatniej kropli krwi w żyłach. Do ostatniego tchu w piersi.
Dlaczego te aspekty nie mają żadnego znaczenia dla znawców historii? Pytam, dlaczego żaden z nich nie docenia dzisiejszych konsekwencji PW, które mogą być reperkusjami dla współczesnych agresorów? Warszawiacy zdolni byli do desperackiej obrony honoru w imię całej Polski. W imię przyszłych pokoleń, które dziś bez pamięci obrażają przodków w Internecie. 

Ale zaraz... Po co nas atakować? Przecież atakujemy się sami! 
Codziennie, nie potrafiąc się różnić pięknie, jedynie umniejszając i wymądrzając się w anonimowej sieci zawiści. A to wszystko najczęściej za cenę najtańszego abonamentu internetowego.

To wszystko sprawia, że ta współczesna Polska coraz częściej staje się tylko wirtualną... Natomiast realne są obawy o to, czy w ostateczności potrafilibyśmy się ponownie zerwać, by bronić tego, co nasze. 

Teraz zobacz poruszające i smutne przemówienie gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego z 30 lipca, 2014 r.

gen. Ścibor-Rylski. Fot. TVN24


Mikołaj Nowak


PS Jest gorsza rzecz niż utrata wolności. To według mnie jej niekonstruktywnie wykorzystywany nadmiar. Wiemy to 70 lat po wybuchu Powstania.