czwartek, 26 czerwca 2014

"Smutny autobus" jak Joker Heata Ledgera. Pokazuje naiwność społeczeństwa.

Emocje. Sympatia. Brak porozumienia na linii MSW - odbiorca?
Czy tzw. message tej kampanii jest tak trudny do odczytania? - to typowe zarzuty kojarzone od kilku dni z nowym dziełem K2 Internet. 


Od momentu opublikowania spotu minęło kilka dni, powstało mnóstwo notek na blogach. Ale wg mnie żadna nie trafia w sedno. Nie wiem, czy moja trafi, bo co człowiek to punkt widzenia. Przeczytaj i oceń.


WYŁĄCZ EMOCJE. WŁĄCZ MYŚLENIE.

"Smutny autobus" to czarny charakter

Bardzo często jest tak, że ten czarny charakter wzbudza sympatię i emocje większe niż pozytywny.  I tego mi zabrakło w tym poście-oświadczeniu Łukasza Lewandowskiego, Wiceprezesa Zarządu K2 Internet, czyli agencji odpowiedzialnej za kreację.
Wprawdzie skupia się na liczbach, z którymi się nie dyskutuje, ale nie o to chodzi.
Gdyby liczby z raportów trafiały do społeczeństwa to nie trzeba byłoby tworzyć takich animacji.

Sympatię i podziw wzbudza Joker grany przez Heata Ledgera, choć mordował bez mrugnięcia okiem. Charyzma nadana tej postaci miała imponować widzowi, który - być może - od wejścia do kina był nastawiony do tej znanej postaci negatywnie.
Sympatię i respekt budzi mroczny Lord Vader. Dzieci pokochały "Bestię" z hitowej "Piękna i bestia" Disney'a. To wybrane przykłady z setek. 

Bardzo często czarny charakter wzbudza litość właśnie po to, by dzieło pokazało naiwność społeczeństwa. Mając na uwadze ten aspekt uważam, że najnowszy spot agencji reklamowej K2 dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych doskonale realizuje cel kampanii. W kwestii realnego zagrożenia nawet każda bajka może skończyć się źle. A, że życie to nie bajka...

Sympatię może wzbudzać "Smutny autobus", co nie znaczy, że działa w dobrej woli. Ot co. Całe rozwiązanie zagadki :)

Całość jest na tyle dobra, ze nawet ja poświęciłem jej dosłownie pięć minut. Wiecie, że nie piszę o byle czym.

Polecam spojrzeć na całość jeszcze raz właśnie z tej perspektywy:





Mikołaj Nowak

PS. nie chciałem imputować innym niezrozumienia, bo nie jestem jak inni blogerzy. Jedyne, o co proszę to poszerzenie perspektywy patrzenia :-)