poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zezwolenie na przekleństwa w mediach. Niekonsekwencja przekleństwem? [WASZYM ZDANIEM]


Artykuł zawiera niecenzuralne słowa. Jeżeli nie chcesz ich widzieć - opuść blog.
Przygotowując się do tego artykułu, zapytałem społeczność o zdanie - opinie niżej.
- - -

"Jak zrobić samojebkę?" to tytuł artykułu w najnowszym CKM. Znajdziecie go w dziale Know-How magazynu. Abstrahując już od tego, jak bardzo jest to wiedza, bez której nie możecie żyć, moją uwagę zwraca inny aspekt...

Poprawność polityczna

Wszyscy wiemy, czym jest tzw. samojebka. Nie wszyscy mamy jednak świadomość, że to kolokwializm i trywializm. A nawet wulgaryzm.
Media stronią od wulgaryzmów. Stacje TV płacą kary za kompulsywne reakcje swoich twarzy. Całkiem niedawno Beata Tyszkiewicz - na żywo w "Tańcu z Gwiazdami" - użyła słówka "zapierdalanie", nieobcego większości użytkowników języka polskiego. Efekt? KRRiT otrzymała skargi na tę wypowiedź i być może telewizja Polsat zapłaci karę.

"Samojebka" to słowo niecenzuralne

Tak samo, jak inne pochodne słowa "jebać". 
Wulgaryzm ten ma mnóstwo znaczeń. Mocnym akcentem jest właśnie "jebnąć", co akurat w tym przypadku znaczy "zrobić". Jeżeli CKM chciałby być poprawny politycznie (ale nie musi), to powinien napisać "jak zrobić samozróbkę?", ewentualnie lepiej brzmi "samotrzaskę" od "trzasnąć fotkę". Nie, napisałem "lepiej"? To brzmi kuriozalnie!

Bezsprzecznie "jebka" pochodzi od "jebnąć", czyli słowa uznanego za wulgarne i zakazanego nie tylko w mediach, ale i w miejscach publicznych. To nie żart.
Tym, którzy na ulicy operują słownictwem uznanym za obraźliwe, grozi zarzut "używania niecenzuralnych słów w miejscu publicznym": 
Art. 141 kodeksu wykroczeń. 
Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.
Nie ma lekko :-)
Neutralne odpowiedniki to po prostu "selfie". Można by więc napisać "jak zrobić selfie?", lub "jak zrobić focię z rąsi?", choć to drugie brzmi infantylnie. Ale zaraz... Czy "selfie" nie jest zjawiskiem infantylnym samo w sobie?Jesteś w stanie wyobrazić sobie rodziców, w młodości, robiących notorycznie selfie? Technologia modernizuje kulturę. W tym przypadku otworzyła furtkę zaawansowanemu narcyzmowi. Ale nie tylko. Dziś to też wyrażenie dystansu do swojej osoby. 
"Samojebki" strzelają Barack Obama, Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski, nawet papież Franciszek. A teraz wyobraź sobie żółty pasek w kanale informacyjnym, gdzie widnieje: "Bronisław Komorowski zrobił samojebkę!". Co o tym myślisz?Jednym wypada, drugim nie.
Zarówno jedni, jak i drudzy materializują się w definicji słowa "media". A te nie lubią się z przekleństwami. Zatem, czy w TV słowo "samojebka" zostałoby "wypikowane"? Pewnie tak.
W końcu to "jebnąć sobie zdjęcie" w miejskim polskim slangu. Pytanie tylko, czy jednym można więcej, a drugim mniej, skoro restrykcje tyczą się wszystkich?

Zostawiam Was z tą myślą.

Mnie "samojebka" w CKM-ie nie przeszkadza. Sztywniakiem nie jestem i zrobiłem swoją: 
Jest lanserski Hollister, jest i Apple - wszystko się zgadza, czyli gorzej być nie może :-)

Social Research - mnóstwo cennych opinii od społeczności

Zapytałem się Was, czy w mediach można / wypada używać terminu "samojebka"?
Oto wyniki mojej sondy:

  • Blogerka Kataryna jest zdania, że nie, tak jak nie wypada pisać, że ktoś dostał zjebkę.
  • Łukasz Owsiany uważa, że to niepotrzebne brutalizowanie publicznego języka. Chyba, że piszesz dla Pudla - dodaje.
  • Agata Bartnicka pisze stanowczo: w żadnym wypadku, tak jak nie używa się słowa 'pierdolenie' zamiast 'gadania głupot". To, że 'selfie' nie ma zgrabnego polskiego odpowiednika, nie daje przyzwolenia na używanie w mediach wulgaryzmów, a 'samojebka' jest w sposób oczywisty wulgarna.
  • Arkadiusz Patryk dodaje, że chyba jednak można, bo to określenie na selfie się bardzo mocno przyjęło.
  • Na co odpowiada Magdalena Gregorczyk: Stanowczo nie. Swobodę i wolność w pisaniu i mówieniu popieram jak najbardziej, jednak pojawia się granica, której w słownictwie pisarskim, medialnym lub oficjalnym nie należy przekraczać. Jeżeli zajdzie taka możliwość i szansa by zlało się ono ze słownictwem potocznym, jego przekaz znacznie straci na znaczeniu, nie wspominając już o kulturze, zarówno pisanego tekstu, jak i pisarza czy też dziennikarza i audycji.
  • Sylwia Jeżewicz: Jeśli jest to swobodniejsze miejsce, jak np. blog, który nie jest ukierunkowany na przekazywanie poważnych treści, to ja nie widzę problemu z używaniem takiej nazwy. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której prowadzący, np. w Faktach, zapowiada materiał o wiadomym zdjęciu z Oscarów i używa sformułowania „samojebka”. Selfie jest ładnym, niezobowiązującym określeniem i nie ma sensu na siłę szukać polskiego, niewulgarnego odpowiednika.
  • Patrycja Rodzonek uspokaja: Mi samojebka nie przeszkadza. To takie nasze. A wiadomo, że jak w Polsce jest coś z jebnięciem to dobrze utrwala się w mózgu. Generalnie co kraj to obyczaj.
  • Anna Kozłowska: jak dla mnie zależy do kogo jest to kierowane i ton tekstu. Jeżeli jest to używane w kontekście młodzieży która w wielu przypadkach nie widzi granicy pomiędzy słowami nacechowanymi pozytywnie i negatywnie to czemu nie. "Samojebka" to takie wyróżnianie się na siłę, żeby 1. zwrócić na siebie uwagę, 2. pokazać, że danego rozmówcę nie interesują konwenanse.
  • Z kolei Julia Kasprzyk zauważa celnie, że: kiedyś używanie słowa "zajebiście" było traktowane jak przekleństwo...jak widać, granica się nieco przesunęła i nie razi jak kiedyś...
  • Wojtek Kardyś dodaje: absolutnie nie. Tak mówią osoby nieobyte, chamskie, zburaczałe o wąskim słowniku. Selfie brzmi ok.  :)
  • Tego samego zdania jest Łukasz Mróz: Używanie w mediach terminu "samojebka" jest prostackim pójściem na łatwiznę w walce o sympatię i lojalność czytelnika.
  • Magda Latosienka myśli, że klasa i elegancja wymaga opcji zastępczej.
  • Łukasz Turkowski nazywa "samojebkę" sympatycznie "potworkiem językowym": W mojej ocenie jest to potworek językowy, który w prawdzie brzmi zabawnie i świetnie sprawdza się w mowie potocznej, ale nie nadaje się do użytkowania w mediach. Zdecydowanie lepiej używać oryginalnego słowa selfie, które nie ma kojarzącego się wydźwięku. Dla osób niewtajemniczonych w świat internetu jest też przystępniejsze.
  • Mirek Polyniak dodaje, że jeśli jest to medium popularne, adresowane do szerokiej publiki, to stanowczo nie wypada. Trąci arogancją, brakiem kultury i szacunku dla własnego języka. Jeśli byłby to artykuł stricte branżowy to uważam, że "samojebka" jako zamiennik selfie byłaby OK - bo każdy jest z tym słowem obyty - oczywiście zakładając, że masz na myśli tak naprawdę negatywny wydźwięk samego zjawiska. Np do MpK bym się nie bał tak w tekście napisać...
  • Redaktor Patryk Pallus uzupełnia: póki występuje w tym słowie część uznawana za niecenzuralną to się nie przyjmie, ktoś musiałby zadecydować, że to nie jest brzydkie słowo, inaczej w telewizji tego nie usłyszysz.
  • Na koniec Damian Moskalski, który napisał:  trudno szukać odpowiedników "na siłę", bo wydaje mi się, że proces rozwoju języka wynika z naturalnie powstających trendów. Samojebka nie jest najpiękniejszym określeniem i ma wulgarne konotacje, ale świetnie oddaje klimat selfie. Osobiście kojarzy mi się zwyczajnie z masturbacją, czyli robieniem sobie dobrze i pewnie stąd oparcie na słowie "jebać" pasuje tutaj jak ulał.
Gustowne wideo od Patryka Pallusa :-)




Wszystkim dziękuję za opinie!
Żródło: mój Facebook / mój Twitter / Mój LinkedIN


Jeżeli nie ma Cię w opiniach - zostaw komentarz!


Mikołaj Nowak