środa, 8 stycznia 2014

Do bojkotujących media tradycyjne - hipokryci

Dzięki serwisom społecznościowym obserwuję mnóstwo osób hejtujących media tradycyjne i wywyższających media społecznościowe (oraz inne interaktywne) ponad wszystko. W sumie to nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tak płytkich argumentów używają ludzie, których mam za inteligentnych... i związanych zawodowo z nowymi mediami.


Rzetelność vs Blogosfera.

Bloger napisze co tylko chce, bo korzysta ze swojego prawa i stanu umysłu, czyli "bycia blogerem". Swoboda działania nie pozwala na superpoważne traktowanie treści na blogach, jakkolwiek szeroko by się rozpowiadało plotki o profesjonalizacji (a tak naprawdę po prostu nieuniknionej komercjalizacji...) blogów. 

Z kolei redakcja zobowiązana jest zweryfikować informacje przed udostępnieniem.
Skutki braku takiej weryfikacji mogą być katastrofalne. Często zarzuca się jakość tego działania, ale nie można zarzucić jego braku. Do tego dochodzi presja społeczna i możliwe reperkusje wynikające z nieprzestrzegania standardów.

Jakie reperkusje towarzyszą blogerowi w przypadku wykrycia u niego braku rzetelności? 


Irytować może absurdalne porównywanie blogerów do dziennikarzy, gdyż to dwa kompletnie inne światy. Informacje, jakie przekazują blogerzy w większości ograniczają się do ich aktualnego stanu umysłu możliwie w konkretnej tematyce. Bo to misja bloga - być myślodsiewnią. Trzeba niepoważnie traktować swoich odbiorców, aby porównywać publicznie profesję (dziennikarstwo) do hobby (blogowania).
Oczywiście są wyjątki od reguły; są osoby, które z blogowania żyją, ale zaufaj mi - starczy Ci palców, aby je policzyć w Polsce.

Wychowani na telewizji.

"Teleranek", "Dobranocka", "Dziennik"... "Rykowisko", potem prosta rozrywka typu "Świat wg Kiepskich", czy "Miodowych Lat", czy "13. Posterunek". Głupota, która śmieszy, a dziś narzekasz na Warsaw Shore?!
Mawia się, że dzieciństwo to najpiękniejszy okres w życiu jednak dzisiejsi 30-latkowie+ , pracujący w Interactive, wolą o tym zapomnieć i każdą wpadkę reprezentanta mediów tradycyjnych wykorzystywać, jako gwóźdź do jego trumny.


A co z wpadkami w mediach społecznościowych, co z notorycznymi wpadkami portali i serwisów quasi-dziennikarskich uzurpujących sobie bycie nowoczesnymi newsroomami?

Mawia się na nie od razu szumnie "kryzysy". I wszystko drży. Branża interaktywna ma szczególny talent do wyolbrzymiania i umniejszania. Nie ma czemu się dziwić - szczególnie w działce Social Media panuje przekonanie o niskiej barierze wejścia. Skoro absolutnie każdy może od tak do niej dołączyć to naturalnym odruchem jest chęć rozpychania się łokciami - w tym przypadku statusami i notkami. Niektórzy eksperci są jak miss na scenie: niby wszystko wygląda dobrze, a gdy się odezwie... no właśnie.
Jednak powiedz blogerowi, że jest na jutro rano zaproszony do studia DD TVN, a podnieci się jak zwierzę podczas godów i automatycznie poinformuje o tym swoją społeczność. Bo być w TV to coś, a być na blogu może każdy. Telewizja zawsze była dla wybranych i być może za to nienawidzą jej dziś Ci, którzy nie zainwestowali w telewizor w domu.



Magia TV działa. I jest mocniejsza niż przedtem! 

Prawdopodobnie to jest powodem do tak wzmożonych ataków młodej branży na tę starszą.
W ogóle media tradycyjne mają wokół siebie niezwykłą aurę, ale Ci umniejszający im bytu nie zauważają, jakimi są hipokrytami; zasiadając przez meczem w TV, czy codziennie jadąc do swojej agencji, DM, portalu wsłuchując się w radio. 



Media tradycyjne słabną.

Ale nie zniknęły jeszcze, aby pisać o nich jak o chorym na raka krewnym. Zanikanie atrakcyjności to ewolucja mediów. Podobnie jest z zasadą cyklu życia produktu. Natomiast ja widzę coś innego - dostrzegam rewolucję w chęci współpracy mediów tradycyjnych z nowymi. I to od nas - zarówno od tych po jednej, jak i po drugiej stronie barykady zależy jak sytuacja będzie wyglądać w ciągu najbliższych pięciu lat.

Jako reprezentanci nowych mediów nie powinniśmy umniejszać tradycyjnym, ale starać się z nimi współpracować. Mamy wspólny cel - odbiorcę i zapewnienie mu najwyższej jakości treści.
Nie dokładajmy swojej cegiełki do tzw. Zjawiska Wrogich Mediów.

Fanatyzm.

Pamiętasz uczucie, które towarzyszyło Ci, gdy podłączali w domu Internet?
Być może była to ekscytacja, która trwa w Tobie dalej i działa jak klapki na oczach. Nie narkotyzuj się tą chwilą, dziś to już absolutny standard.
Tylko Internet i Internet, liczy się tylko on. Przez prawie 10 lat pracy w branży interaktywnej nauczyłem się już podchodzić z dystansem i pokorą do mediów. Dzięki pracy w newsroomie nauczyłem się bardziej szanować telewizję, gdyż pracuję przy produkcji i widzę ile energii trzeba poświęcić w stworzenie czegoś, co trwa raptem ponad 20 minut. A Ty tak sobie krzyczysz sobie w sieci, że "TV to gówno i ogłupia ludzi" - serio? Co Tobą kieruje? Narodowość?
To fanatyzm gubi ludzi, czyni ich słabszymi i bardziej drażliwymi. Może dlatego aż tak bardzo irytują Cię - o ile - media tradycyjne, których byłeś odbiorcą mimochodem? Myślisz, że w Internecie jest wszystko, czego potrzebujesz? Zatem życzę Ci aby w słabszych chwilach podszedł do Ciebie Twój avatar, czyli facebookowy profil i przytulił Cię, powiedział co dzieje się na świecie oraz dlaczego to takie ważne, abyś wstał i uniósł głowę ku górze. Media tradycyjne także tego nie zrobią, ale zaufaj mi - prawdziwsze emocje towarzyszyły Ci, gdy beztrosko cieszyłeś się komiksami, kolorowymi bajkami na Cartoon Network, czy zwyczajną wieczorynką; gdy w radiu nagle usłyszałeś ulubioną piosenkę, a w gazecie ojca wpisywałeś bzdury w pola krzyżówki.

A jakie emocje towarzyszą Ci teraz - w mediach społecznościowych?
Nie narzekasz na przeładowanie informacjami i nadmiarem tego, co u Twoich znajomych?

Zastanów się, co było szczere w Twoim życiu i jaką dziś wystawiasz opinię. 

A co jest tylko iluzorycznym wrażeniem emocji i swoistego cyrku, który budujesz via negowanie sensu tego, w czym kiedyś aktywnie uczestniczyłeś.

Hipokryto.



- - -
Mikołaj Nowak