poniedziałek, 9 grudnia 2013

Umiar Król, niech żyje Król - Felieton Mikołaja Nowaka na portalu WirtualneMedia.pl

Tekst ukazał się także na portalu WirtualneMedia.pl


Najgorętsze wydarzenia na scenie politycznej w tym roku chyba mamy już za sobą. Rekonstrukcja i wpadki… o tak - dużo wpadek. Kilka dni temu gościem w programie Moniki Olejnik była Małgorzata Tusk i to co mówiła zwróciło moją uwagę na medialną rolę podobnych postaci.

To nie nowość – akurat żony polityków są zaślubione także z generowaniem sensacji o swoich mężach. Ameryka uwielbia słuchać, gdy Michelle Obama zdradza kulisy z życia Baracka.Małżonka premiera zdradzała detale z jego niepolitycznego życia - wielu na to czeka, wielu też kompletnie to nie interesuje. Ciężko jest mieć stosunek ambiwalentny do słów Pani Małgorzaty.
Ale nie można obojętnie przejść obok łez wzruszenia…
Ale to wielki świat, przejdźmy do rodzimej krainy płonącej tęczy. Wywiady to integralny element pracy polityka - jego funkcja jest służebna społeczności, więc via Q&A przekazują informacje rodakom. Inaczej jest z ich bliskimi - dla nich wywiad to opcja; mogą z niej skorzystać, ale gdy odmówią nikt nie uzna tego za faux pas i (raczej) teorii spiskowej nie dorobi.
Polityk powinien skupić się na konkretach, ale jego druga połówka może zdradzać kulisy – to dobry układ i silna energia. Przecież życie polityka pokazane „od kuchni” może mieć szczególny wpływ na postrzeganie jego samego. Pokazała to chociażby ostatnia sytuacja z posłami: Wiplerem i Hofmanem.
Wywiad z Małgorzatą Tusk dostarczył wiele wrażeń. Szczególnie Prawicy w Internecie.
Małgorzata Tusk: „mąż płacze oglądając Króla Lwa”
Tak, to cytat ze wspomnianej audycji. Poprzedziła go słowami: „płacze w sposób bezsensowny”.
I tu się zgubiłem, bo nie wiem, czy to miała być pogarda, czy prezentacja ludzkiej strony premiera?
Szczerość ponad wszystko - rzucić chce się truizmem – lecz w programie na żywo obowiązywać powinny nieco inne reguły gry. I z przyjęciem takiej właśnie szczerości mam problem.
Według mnie autentyczność tego zabiegu była na równi ze szczerością dwuletniego napisu „nowe lampy” na szybie salonu z solarium.
W całej sytuacji jedno jest pewne – na Królu Lwie nie płakałby słynący ze swojego uwielbienia do polowań prezydent Komorowski.
Pierwsza Dama – Anna Komorowska – także chętnie dzieli się z opinią publiczną faktami ze wspólnego życia, ale w mówieniu o emocjach pozostaje oszczędna. Zna umiar?
„Jak Twoja mama mogła to zrobić Twojemu tacie?”
Ponoć tak Internauci reagują na książkę żony premiera pt. „Między nami”. Ponoć sam premier nie jest z niej do końca zadowolony, zatem między nimi może być coś, co neguje ewentualne posądzenie o stosowanie zabiegów piarowych przez Panią Małgorzatę. Czy na pewno?
Strategia, PR.
Druga połówka może ocieplić wizerunek polityka mówiąc to, czego jemu powiedzieć nie wypada. Teoretycznie, informacje te niewiele wnoszą do naszego życia, ale mają wielkie ładunki emocjonalne. Michelle Obama – w wywiadzie dla portalu RedBook.com – zapytana o to, w jaki sposób kontaktuje się z Barackiem w trakcie jego kampanii odpowiedziała, że „nigdzie nie ruszają się bez swoich Blackberry i kontaktują się stale”.  To dobry znak dla przyszłych wyborców .
Wyobrażacie sobie, że Donald Tusk – premier Polski – mówi w programie publicystycznym "płakałem na Królu Lwie"?  To wyobraźcie sobie też co mówi opozycja przywołująca płacz ludzi biedy i zarzucająca infantylność.
Dawkowanie informacji, czyli UMIAR.
Należy precyzować swoje myśli, aby merytoryczna rozmowa nie stała się łzawym spektaklem.
Chyba, że odbiorcy oczekują od polityków merytorycznych wypowiedzi, a od partnerów festiwalu emocji, zdradzania kulis życia prywatnego w tabloidowej formie?
Wspomnienie wzruszenia na "Królu Lwie" nawiązuje do wydarzeń animowanych i trochę wychodzi poza linię. Szczególnie w kraju, w którym każdy aspekt wykorzystuje się, jako możliwość uformowania pocisku i wymierzenia go w przeciwnika. Choć pocisk w postaci szyderstwa z wrażliwości premiera wydaje się kiepski, to jednak ładunek emocjonalny kryje w sobie ogromny.
Jego apogeum miało miejsce właśnie w programie "Kropka nad i", a fala uderzeniowa wyrzuciła następnego dnia tony ironii w sieci w postaci: memów, złośliwych komentarzy, szyderstw.
A może to było celowe...
Sondaże w dół, nazbyt szczera w mediach żona i córka blogerka… Jedno jest pewne – premier nie ma łatwego życia. Jednak odbiorcy Małgorzaty Tusk są zupełnie inni niż odbiorcy premiera – w kwestii przekazu. Wymagają od nich czegoś zupełnie odmiennego, ale jedni mają wpływ na drugich. To prawdopodobnie przenikające się grupy społeczne, których wspólnym mianownikiem jest rutyna pełna napięć, stawiania czoła problemom i konieczności utrzymania pewnego pułapu.
Napięte mięśnie najlepiej jest rozmasować – jednak masaż przeprowadzony przez partacza może mieć katastrofalne skutki.
Czy jesteśmy gotowi na łzy prezesa rady ministrów? Czy chcemy takich newsów o nim, tuż po długo oczekiwanej rekonstrukcji, jakiej dokonał w swojej strukturze?
Zapewne wielu wolałoby, aby szanowny pan premier płakał na posiedzeniach Sejmu, a nie na bajkach Disneya.
No cóż. Złośliwi odśpiewają "nie płacz Donek, bo tu miejsca brak...", ale prawda jest taka, że śmierć Mufasy była elementem rekonstrukcji tamtejszego rządu. Być może dlatego premier płacze?

Zatem do sytuacji należy podejść z pazurem. I umiarem.