poniedziałek, 23 grudnia 2013

"super luz i już Setki bzdur i już"

Polacy to naród łowny - lubią zarzucać. A im wędka dłuższa i haczyk większy tym lepiej, a że na bezrybiu i rak ryba...

Imputuje mi się, że jestem intruzem Blogosfery. Ale ja się nim nie czuję.
Mam tak, że widzę i opisuję - jak prawdziwy Bloger.

Jestem w stanie rozpoznać pozera, który imaginuje i opisuje, a potem wypiera się, że jego publikacje nie powinny stać na półce 'Science Fiction'. Bo wg mnie prawdziwy blog to prawdziwe emocje; to opisywanie ich w taki sposób, abym mógł zamknąć oczy i wyobrazić sobie to, co autor chce mi przekazać - bez wsparcia w postaci dyskusji z nim via media społecznościowe.
A w większości Ci najgłośniej krzyczący w Blogosferze to 'super luz i setki bzdur'.


Czy można uzurpować sobie prawo do bycia blogerem? Owszem.
Bo być blogerem = być modny. A mody = ciekawszy. To jak motyw.

Często porównuje się blogerów do dziennikarzy i nie chcę tu zaczynać tego wątku, bo to temat dla psa do kręcenia za ogonem. Jednak skoro dziennikarz może być lepszy albo gorszy to z blogerami jest podobnie.
Ja bojkotuję tylko kiepskich blogerów. Paradoks tego działania polega na tym, że Ci kiepscy wg mnie uważani są za niekiepskich przez ogół. A ogół ten winduje ich na pierwsze miejsca rankingów. Jednak spokojnie - jesteśmy dla siebie nieczytelni nawzajem.

Uważam, że mam gust; publikacje i książki, które czytam są niebagatelne i wymagają zaangażowania umysłu, by prawidłowo odczytać to, co autor miał na myśli. Mimochodem zaczynam tego samego wymagać od swoich czytelników; chcę być rozszyfrowywany, bo bycie takim czyni mnie ciekawszym.

Nie lubię umysłowej tandety, tekstowego kiczu, publicystycznych Lady Gaga'ów, i zamaskowanych myślących, że blog to tęcza, za którą jest garnek złota.

Bloga zaczyna się pisać, gdy ma się coś do przekazania.
Nie daj się zwieść - jeżeli ktokolwiek zaczyna blogować od wykupienia domeny i dopieszczenia zakładki "współpraca" - to nie bloger. To jakiś pozer, który zwęszył poszlaki i myśli, że są one kluczem do lepszego życia. Propozycje współpracy pojawiają się wtedy, kiedy ktoś na nie zapracuje. A nie, gdy na starcie chce się dotknąć mety.


Przez mój talent do głośnego precyzowania myśli zyskałem miano "hejtera blogosfery".
I teraz każdemu dupkowi, który utrwala tę bzdurę dedykuję:

I nawet kiedy będę samNie zmienię się, to nie mój świat 
Przede mną droga którą znam,Którą ja wybrałem sam 
Tak, zawsze genialny Idealny muszę być I muszę chcieć, 
super luz i jużSetki bzdur i już, to nie ja
Bo większość blogerów to kwintesencja luzu i setek bzdur.