piątek, 1 listopada 2013

Komentarz Mikołaja Nowaka o reklamie natywnej...

Pełna publikacja - kliknij.

" - Reklama natywna? Spotkałem się z nią w 2008 roku, kiedy zaczynałem pracę w Onet.pl. - mówi Mikołaj Nowak, obecnie Fakty TVN. - W ofercie giganta (największe Biuro Reklamy online) od dawna były możliwości uszycia działań reklamowych bezpośrednio dla Klienta bądź nieinwazyjna forma "artykułu sponsorowanego", każdorazowo konsultowanego z konkretną redakcją. Zatem czy jest to nowość? W porządku, liczby mówią za siebie - "reklama natywna" ma być balsamem dla rozdrażnionego agresywnym displayem Internauty, ale to z pewnością nie nowość. A tak jest promowane. Co do jednego mam zastrzeżenia - czy reklama natywna nie podważa wiarygodności redakcji? Tu mam ambiwalentne odczucia. Są dziennikarze, którzy nigdy nie zgodzą się na lokowanie produktu bezpośrednio w ich materiałach. I chwała im za to, bo z poziomu konsumenta atakowanego outdoorem (Real), displayem (Virtual) i jeszcze via publikacje - zgłupiałbym. Weźmy taki New York Times, redakcję, która wyparła się reklamy natywnej deklarując, że nigdy nie będą jej oferować. Tak samo, jak w kuchni pewnych smaków nie wypada łączyć; w modzie - pewnych kolorów się nie zestawia; na przyjęciu - pewnych rzeczy nie wypada mówić, tak należy zastanowić się, czy reklama natywna jest dobrą i niezagrażającą formą komunikacji reklamowej z odbiorcą via dziennikarstwo - podsumowuje Mikołaj Nowak."