czwartek, 10 stycznia 2013

Moja wizja "wielkiego wybuchu" - opowiadanie.

Miałem przedziwny, ale fantastyczny sen. To mój własny scenariusz wielkiego wybuchu.
(Przedstawiam Wam draft, który będę sukcesywnie uaktualniał :)

Śniło mi się, że w taflę oceanu atlantyckiego uderzył meteoryt wielkości boiska piłkarskiego i wywołał silne uderzenie, którego efektem były dwa gigantyczne pęknięcia wzdłuż ziemi.
W efekcie podzieliły one kulę ziemską na 3. prawie równe fragmenty tworząc nowe planety, gdyż atmosfera wokół nich przybrała ich kształt i przetrwała.

Jednak przed trwającym rozłamem ziemia została spustoszona przez fale tsunami wywołane uderzeniem intruza. Energia słoneczna zaczęła przedostawać się do jądra ziemi przez szczeliny, ale woda zalała rdzeń ziemski redukując siłę wybuchu do minimum.
Jednak erupcja była na tyle silna, aby rozerwać planetę na wspomniane fragmenty, jednocześnie utrzymując sprzyjające warunki atmosferyczne na każdej z nich.

Rozłam doprowadzić do powstanie 3. nowych planet nazwanych po prostu "USA", "Rosja" i "Afryka".

Woda studząca rdzeń powstrzymała niebezpiecznie rozgrzewające się energią słoneczną jądro ziemi, które zostało odsłonięte przez pękniecia powstałe w wyniku uderzenia.
Woda "zalała" jądro gasząc je, co miało delikatny wpływ na grawitację powodując zachwiania. Finalnie doprowadziło to do implozji planety tworząc 3 nowe rdzenie.

Życie ocalało na wszystkich 3. planetach.
Z uwagi na wcześniejszą sytuację gospodarczo - technologiczną, ludzie przemieszczali się tylko między dwiemaplanetami: USA i Rosją.
Planeta, na której znalazła się Afryka została całkowicie wykluczona i pozostawiona sama sobie bez żadnej łączności.
Po upływie tysięcy lat planety zostały na nowo wymodelowane siłą kosmosu i przybrały ponownie kształt kulisty. Niestety, ale wraz z ewolucją galaktyczną re-modelowaniu uległa także rasa ludzka tworząc nieznacznie różniące się od siebie 3. gatunki ludzi.
Skutkowało to także rozwojem kultury, wiary i przekonań ludzi na poszczególnych planetach do tego stopnia, że ślady po "wielkim wybuchu" zostały zatarte i przybrały format mitu-legendy, w który z dekady na dekadę wierzyło coraz mniej ludzi.

Planeta zwana "Afryką" była dobrze widoczna z obserwatoriów ulokowanych na planetach "USA" i "Rosji" jednak dotarcie do niej uniemożliwiał cyrkulujący pas odłamków skalnych powstały przy wybuchu. Szukający wrażeń naukowcy na planecie "USA" znaleźli sposób na ominięcie tej blokady wyliczając dokładnie czas układu skał w kosmosie.
W konsekwencji w odpowiednim roku wysłano na "Afrykę" misję zwiadowczą i ogłoszono "odkrycie całkowicie nowej - prymitywnej - cywilizacji", czyli tubylców rzucającej oszczepami i polującymi na dawno wymarłe już zwierzęta na pozostałych dwóch planetach.
Historyczne odkrycie zostało uznane najważniejszym w dziejach; planetę zaczęto odwiedzać częściej i próbować ją ucywilizować oraz lepiej poznać z uwagi na przetrwałe tam zapomniane już rytuały. Etniczność, charakter, bunt i dzikość były cechami dawno już nieznanymi ludziom na pozostałych dwóch planetach zamieszkanych.
Kolejne lata pokazały, że uderzenie, które doprowadziło do wielkiego rozłamu spowodowało przedostanie się większej ilości odłamków ziemi do kosmosu niż spodziewano.
Jeden z tychże odłamków okazuje się być elementem składającym się z większości z supertwardych diamentów, do których ludzie jeszcze nie zdążyli dotrzeć przed wielkim wybuchem. Dodatkowo
zawiera w sobie unikatową mieszankę pierwiastków, które w połączeniu z otaczającą je masą wodną zaczyna zmieniać kierunek niebezpiecznie zbliżając się do słońca.
W końcu gigantyczny odłamek pokonuje barierę słoneczną i z impetem uderza w gwiazdę powodując gigantyczny wybuch.


Wszystkie 3. planety zamieszkane przez ludzkość ogarnia chaos; wybuch na słońcu powoduje silne anomalie pogodowe i kataklizmy
, w wyniku których nieznaczna część ludzkości ginie. Największe straty ponoszą planety z najbardziej rozwiniętą cywilizacją, czyli
"USA" i "Rosja". Planeta zamieszkała przez "tubylców" z Afryki wydaje się ponieść najmniejsze straty w konstrukcji, gdyż układ w jakim się znajduje i otaczający ją pas skalny skutecznie obronił ją przed efektem implozji.
Jedyną konsekwencją dla w/w planety jest to, że z uwagi na jej masę implozja oddaliła ją nieznacznie od słońca, jednocześnie przybliżając do innej gwiazdy emitującej wystarczającą do przetrwania gatunku energii.
Niestety, ale jest to energia niewystarczajaca do utrzymania życia na innych planetach, co odbija się na malejącym gatunku ludzkim. Dochodzi do drastycznej redukcji cywilizacji w wyniku wojen o brakującą żywność i częstych zmian pogodowych tworzących kolejne kataklizmy.

W związku z tym, na planetach ucywilizowanych, zawierany  jest pakt międzyplanetarny i ustalane są kluczowy dla ludzkości program naprawczy.
Jego założeniem jest zestawienie potężnej technologii z ocalałymi umysłami najlepszych naukowców.
Słońce w końcu gaśnie, co dla gatunku ludzkiego oznacza wymarcie.
Ludzie zaczynają jeść żywność wytworzoną bez użycia słońca, co jednak nie powstrzymuje na planetach "USA" i "Rosja" gatunku, wręcz przeciwnie. Na szczęście plan wdrożenia akcji ratunkowej jest już praktycznie finalizowany po wielu latach przygotowań.


Program naprawczy obejmował stworzenie galaktycznej sieci transferowej między 3. planetami, co ma doprowadzić do ogromnej synergii na nich. Specjalnie skonstruowane wahadłowce latami transferowały materiały budowlane na zdobytą planetę "Afryka", gdzie powstał gigantyczny plac budowy, a na nim - lustra.
Z uwagi na to, że planeta "Afryka" jest za mała, aby pomieścić nawet zredukowaną ilość mieszkańców dwóch wymierających planet postanowiono przekształcić ją w wielki generator energii wykorzystując tamtejszą ludność.
Udomowione plemiona w zamian za rozwój i "bezpieczną przyszłość" miały za zadanie przekazywać część swojej dziennej energii pozyskanej z naturalnego słońca do wielkiego agregatora. Tam energia miała być przerierowywana za pomocą łącz międzyplanetarnych do olbrzymich źródeł światła, które pozwalały na kontynuowanie upraw na planetach "USA" i "Rosja". Ludzie znów mogli cieszyć się życiem konsumując zmodyfikowaną - ale ludzką - energię. Nauczone doświadczeniem rasy zaprojektowały system tak, aby nie tylko przetwarzał energię dając też zaczątek nowej, ale i magazynował ją.
Zmagazynowana w olbrzymich akumulatorach energia miała być użyta w razie potrzeby.


Prymitywna rasa "afrykańska" miała za zadanie zatrzymać się i bosymi stopami stanąć na 15 minut na lustrze, aby oddać dzienną porcję energii.
Jednakże rządy pozostałych planet doszły do wniosku, że aby gatunki przetrwały w wyniku potencjalnych kataklizmów to energii trzeba magazynować więcej.

Po kilku latach rozpoczął się między planetami "USA", a "Rosją" wielki wyścig energetyczny; specjalne komórki rządowe działające jak największe korporacje zwiększały dzienny czas na oddawanie energii. W skrajnych przypadkach działały bez litości "wysysając" wszelkie pokłady energetyczne z niewolników i doprowadzając ich do stanów agonalnych. To było zjawisko spotykane często na tzw. "farmach energii", czyli tajnych obozach, do których przywożono najsilniejszych niewolników afrykańskich.
Ich energia mogła być przekształcana nie tylko na życiodajną, ale też na śmiercionośną, gdyż dawała początek reaktorom bomb - "na wypadek, gdyby".
Obie planety bały się wojny w walce o przetrwanie.


Ludzkość ocalała, ale pojawia się problem humanitarny - energia wytwarzana przez tubylców dla wielkich cywilizacji została zmagazynowana i jej zapas wystarczy na setki kolejnych lat. Sposoby uzyskiwania energii odnawialnej są znane już dość powszechnie, łącznie z brutalnymi metodami praktykowanymi przez planety. Zmęczona afrykańska ludność zaczyna się buntować; w grę wkraczają argumenty, gdyż przez setki lat znacząco podniósł się poziom wiedzy u tubylców, co skutkuje zmasowanym atakiem na wyczerpujący ich ustrój i ustanowieniem nowego prawa.

Formujące się od nowa ruchy obrońców praw ludzkości na planetach naczelnych pomagają AfrykanomWnioskują o przerwanie morderczego dla "Afryki" procederu.
Dochodzi nawet do masowego nieszczenia luster w akcje buntu i frustracji.
W konsekwencji planety naczelne przesyłają więcej jednostek mających na celu przywrócić równowagę w miastach-farmach założonych na zdobytej planecie. Dochodzi do wojny.


Wojna miedzyplanetarna na nowo rozstrzyga losy ludzkości. Energia ludzka jest wykorzystywana przeciwko ludzkości. Miasta są niszczone nie tylko na "Afryce", ale przede wszystkim na "USA" i "Rosji" z uwagi na wewnętrzny konflikt zbrojny i zerwanie ustalonych przez wiekami paktów mających na celu ocalić ludzkość

Po kolejnych latach wizja apokalipsy zbliża się nieuchronnie.
CDN.


Autor: Mikołaj Nowak / 10 stycznia 2013