czwartek, 8 marca 2012

Demoniczny fenomen Apple

Dzisiaj, na swoim facebookowym profilu, napisałem:

Wszystkie cywilizowane nacje podniecają się od wczoraj nowej generacji iPadem. Info o nim widzę wszędzie, ta premiera jest prawie tak ważna jak narodziny Jezusa. Zastanawia mnie tylko na ile wmawianie ludziom, aby "byli sobą" jest konieczne, gdy oni i tak wolą podniecać się kawałkiem plastyku oraz technologii, która [uwaga:] będąc masową daje poczucie unikalności. Niebawem Apple - kreator podniecenia - wyda "iGod"; nikt nie będzie wiedział, kim / czym to jest, ale każdy przyjdzie do iSpotu i jeszcze zapłaci... Ludzie, opanujcie się nieco z tym kultem, podniecaniem się kilometrowymi kolejami po iPada i kontynuacją dodawania metki "must have" do tych produktów; w większości z argumentacją - "bo tak". iSlow ... fanatyzm prowadzi do większych zaburzeń niż on sam. Inaczej niebawem procesory będą kochać za Was. (o ile, w przypadku niektórych z Was, już tego nie robią. W HD)

To moje zdanie na temat szumu generowanego przez Apple oraz nakręcanego przez tzw. "fanbojów" tej marki.
Wpis niesie przesłanie; oczywiście będą w stanie odczytać je tylko nieliczni, co jest słabym znakiem naszych czasów.
 

m.